A Słowo Ciałem się stało i mieszkało między nami…

Jest Wigilia, 24 grudnia, godzina 01.51, a ja wciąż nie śpię i tysiące dzikich myśli kołacze mi się w głowie. I słowa refrenu kolędy – zamieszczone w tytule notki – prześladują mnie od dwóch godzin. Tak… „a słowo ciałem się stało i mieszkało między nami”. Czyli urzeczywistniło się to – co się miało urzeczywistnić. Narodził się Bóg…

W moim przypadku narodziny – tu i teraz na Ziemi – dotyczyć mogą jedynie urzeczywistnienia tego, co jest dla mnie ważne. Wiem i czuję, że coś pragnie wydostać się ze mnie, ale nie potrafię określić z czym mam do czynienia. Ze słowami na pewno, ale jakimi? Zaczynam co rusz jakiś nowy tekst, testując różne formy wyrażania się, szukając wśród kolejnych tematów. Gdzieś na granicy widzenia błyska światło, przypominając o czymś, co wciąż mi umyka. Dziwne wrażenie…

Rano będę nieprzytomna i w tej nieprzytomności zrobię sałatkę oraz upiekę paszteciki z trzema rodzajami farszu: pieczarkowym, z soczewicą i żurawiną oraz z kiełbasą, pomidorami i kukurydzą. Ten ostatni – dla dziatwy, która dwóch wcześniejszych nawet kijem nie tknie…

Kilka rozpoczętych tekstów czeka w edytorze na dokończenie; najbliższy finiszu jest ten o Mercurym i zespole Queen. A ja zamiast stukać w klawiaturę i skupić się na tym co już zaczęłam, rozpoczynam nowe wpisy – takie całkiem na luzie – które o dziwo kończę…

***

„Cicha noc, święta noc
Pokój niesie ludziom wszem…”

Pokój, dobro upragnione oraz cisza, która rozbrzmiewa teraz wokół mnie; aż korci by wstać od biurka, rozchylić rolety i poszukać pierwszej gwiazdki. Bo to już ten dzień… Choć tak naprawę, pierwsza – jeśli była – już przeminęła. Kolejna i pozornie właściwa, pojawi się na niebie dzisiejszego wieczora. I przyniesie to – co nowe, nieznane, oczekiwane i dotychczas niespełnione… Da nadzieję na zmiany i na to, że z kokona narodzi się motyl. Że w złaknione ducha dłonie wstąpi moc, a w ciało siły witalne – zdolne przemieniać świat. Ten wewnętrzny i zewnętrzny. A sprawi to tajemnica, która co roku objawia się światu: mistycznie i symbolicznie w wymiarze duchowym. Zanućmy więc…

„Bóg się rodzi, moc truchleje,
Pan niebiosów obnażony!
Ogień krzepnie, blask ciemnieje,
Ma granice Nieskończony.
Wzgardzony, okryty chwałą,
Śmiertelny Król nad wiekami!
A Słowo Ciałem się stało
I mieszkało między nami”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *