Trojańskie opowieści. Rozdział 4 – Zalotnicy Heleny (Odyseusz)

Linki do poprzednich rozdziałów: Trojańskie opowieści. Prolog – To ja miałem umrzeć młodo! Trojańskie opowieści. Rozdział 1 – A na Olimpie trwa zabawa (Tetyda) Trojańskie opowieści. Rozdział 2 – Troja jest tylko jedna (Priam) Trojańskie opowieści. Rozdział 3 – Ucz …

Trojańskie opowieści. Rozdział 3 – Ucz się, drogie dziecię moje… (Peleus)

Peleus ocknął się gdzieś na granicy jawy i snu.
W jego nozdrza wkręcał się niezbyt przyjemny, drażniący zapach. Ostry i gryzący. Cóż to jest? – pomyślał. Szybko przeanalizował znane sobie wonie i zadowolony z własnej przenikliwości stwierdził: To siarka.
Siarka? – powtórzył jeszcze raz w myślach, po czym gwałtownie się wybudził. Poczuł przyspieszony rytm własnego serca. Usiadł, oparł się na dłoniach tylko po to, by stwierdzić, że coś jest nie tak.

Trojańskie opowieści. Rozdział 2 – Troja jest tylko jedna (Priam)

Priam uważał, że Troja jest największą miłością w jego życiu.
I ta – rosnąca z każdym rokiem – fascynacja nie dorównywała żadnej innej.
Czuł ogromny pociąg do kobiet, lecz było to tylko pożądanie fizyczne. Z prawdziwą miłością nie miało nic wspólnego. Szczególnym uczuciem darzył jedynie swą żonę, Hekabe, lecz choć świadomie ofiarował jej miłość i szacunek, nigdy nie dopuścił do tego by myślała, że jest tą jedyną. Wciąż szukał romantycznych przygód, a ich pokłosiem były dzieci, rodzące się w kolejnych miesiącach oraz latach. Synowie i córki, których nawet nie próbował się wypierać.

Trojańskie opowieści. Rozdział 1 – A na Olimpie trwa zabawa (Tetyda)

Na Olimpie zaczynała się biesiada bogów, połączona ze słuchaniem muzyki i podziwianiem podrygujących w jej rytmie tancerzy.
Tetyda, nieco spóźniona weszła do sali pełnej gości. Panował tam rozgardiasz. Roznoszono potrawy i nalewano wino. Z półmisków stawianych na ławach ulatniały się smakowite zapachy. Goście tłoczyli się przy stołach, zajmując wolne miejsca. Tetyda przeciskała się między bogami i służącymi.

Trojańskie opowieści. Prolog – To ja miałem umrzeć młodo!

– To ja miałem umrzeć młodo!
Krzyk dobiegał z największego namiotu w okolicy. A potem niósł się po pustym obozowisku Myrmidonów, płosząc nieliczne ptaki, które przysiadły na starych wozach i drewnie składowanym na opał. Po chwili ucichł. Znów było słychać tylko szum fal i odgłosy walki z każdą chwilą coraz bliższe, gdyż wojska greckie cofały się w stronę własnych umocnień.

Z serii „Portrety” – Więzień nienawiści

Nienawiść przepełniała jego duszę. Była tak silna, tak mocna, że chciał zabijać. Wiedział, że jest do tego zdolny. Wściekłość szarpała jego wnętrze, przeszywała na wylot mózg, utrudniała logiczne myślenie, zniechęcała do działania. Na wskroś przeżarty, do cna przegnity przez własną …