Trojańskie opowieści. Rozdział 4 – Zalotnicy Heleny (Odyseusz)

Zalotnicy zjeżdżali już od tygodnia. Najbardziej poważani zamieszkali w pałacu królewskim, pozostali zostali rozlokowani w domach dworzan oraz budynkach gościnnych. Dziś dotarli ostatni z nich, czyli ci który mieli najdłuższą drogę do przebycia lub jakieś wcześniejsze sprawy do ukończenia.

W pałacowym megaronie odbywała się uczta. Pora była wczesna, niedawno minęło południe.

Odyseusz usiadł w środkowej części stołu. Dopiero co przybył do Sparty, więc chciał najpierw nieco się rozejrzeć. Mało jadł, niewiele pił, za to bacznie obserwował zgromadzonych.

Trojańskie opowieści. Prolog – To ja miałem umrzeć młodo!

– To ja miałem umrzeć młodo!
Krzyk dobiegał z największego namiotu w okolicy. A potem niósł się po pustym obozowisku Myrmidonów, płosząc nieliczne ptaki, które przysiadły na starych wozach i drewnie składowanym na opał. Po chwili ucichł. Znów było słychać tylko szum fal i odgłosy walki z każdą chwilą coraz bliższe, gdyż wojska greckie cofały się w stronę własnych umocnień.